Początek sprawy o podział majątku, to moja prośba do Klienta aby spisał wszystkie składniki majątkowe, które strony nabyły w czasie trwania małżeństwa, przypomnienie sobie na co zostały zużyte pieniądze otrzymane z darowizn, kto  jakie darowizny i kiedy otrzymał. Czasami strony posiadały przedmałżeńskie pieniądze, więc pytanie na co zostały zużyte, a może mają jakieś nieruchomości zakupione przed zawarciem związku małżeńskiego i tu kolejne pytanie – z jakich środków są dziś finansowane. Słowem jest jak u lekarza – nie ma żadnych tajemnic.

Taki wywiad pozwala sprecyzować roszczenia, wskazać na niezbędne dowody i oszacować szanse. A przecież każdy chce wiedzieć czy wygra. Zawsze zwracam na to uwagę, że wymijające odpowiedzi i nie wyjaśnione kwestie mszczą się później na sprawie

W sprawach o podział majątku wnioskodawcą jest najczęściej strona, która czuje się pokrzywdzona, zwykle to jest ta, która w wyniku dobrowolnego podziału mniej dostała albo w ogóle „wyszła z domu z niczym.” W sprawie o której chcę Ci opowiedzieć taką osobą jest pan Andrzej. Często osoby takie mają nadzieję na uzyskanie konkretnej spłaty nie zdając sobie sprawy, że pewne składniki w ogóle nie będą brane pod uwagę przy rozliczeniu, gdyż od początku stanowiły majątek odrębny współmałżonka, a o inne trzeba będzie bardzo poważnie zawalczyć.

W tej konkretnej sprawie pan Andrzej miał nadzieję, że uzyska spłatę między innymi z mieszkania oraz że była żona zwróci mu 51.000 zł. pochodzących ze spadku po babce. Do rozliczenia zgłoszone zostały również i inne składniki , ale ich wartość była mniej znacząca.

Ale od początku – oprócz wyposażenia mieszkania i kwoty 18.000 zł. stanowiącej równowartość wcześniej sprzedanego samochodu wnioskodawca wniósł o rozliczenie nakładów poczynionych przez niego z majątku osobistego na majątek wspólny w kwocie 51.000 zł. pochodzących ze spadku po babce, a uzyskanych wskutek sprzedaży odziedziczonego mieszkania. Pan Andrzej domagał się również zwrotu środków pieniężnych zgromadzonych na książeczce mieszkaniowej w wysokości 3.054,34 zł. i darowizny od rodziców w kwocie 2.184 zł., która to kwota przeznaczona została na zapłacenie podatku akcyzowego przy zakupie samochodu.

Pani Ewa przyłączyła się co do zasady do wniosku, wnosiła jednak o rozliczenie nakładu z jej majątku osobistego na majątek wspólny w postaci wkładu mieszkaniowego przekazanego jej  darowizną przez jej ciotkę. Zaprzeczyła aby wnioskodawca poczynił nakład z majątku osobistego na majątek wspólny w kwocie 51.000 zł., jej pełnomocnik podniósł, że nakład może stanowić jedynie kwota 14.916,46 zł., która stanowiła spłatę pożyczki zaciągniętej na remont mieszkania, i która to kwota spłacona została z pieniędzy pochodzących ze sprzedanego przez wnioskodawcę mieszkania po babci.

Dowody

Po zgłoszeniu roszczeń nastąpiła faza udowadniania swojej prawdy. I tu niestety  pan wnioskodawca poległ, gdyż przede wszystkim nie był w stanie udowodnić swojego nakładu w kwocie 51.000 zł. Przez cały czas twierdził, że te pieniądze „poszły na mieszkanie”, nie wskazywał jednak konkretnie na co. Uczestniczka natomiast gdy mówiła o remoncie mieszkania legitymowała się dowodem, że wzięła pożyczkę w kwocie 20.000 zł. i wskazywała zakres remontu.Moim zdaniem był to duży remont, pochłaniający kwotę znacznie przewyższającą 20.000 zł., a więc bez wątpienia wszystko co było ponad 20.000 zł., to był nakład wnioskodawcy. Ale to trzeba było udowodnić! Pan wnioskodawca zapewne liczył na to, że Sąd widząc, że to niemożliwe aby za 20.000 zł. zrobić tak rozległy remont albo dopuści jakiś dowód z urzędu np. z opinii biegłego rzeczoznawcy budowlanego, który określi rzeczywisty koszt remontu aby ustalić jaki był finansowy udział Pana albo po prostu widząc jego krzywdę zasądzi mu dochodzoną kwotę.

Nic bardziej mylnego!

Jeśli strona postępowania (szczególnie reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika) nie wykazuje inicjatywy dowodowej w postaci wniosku o przesłuchanie świadków, przedstawienia dokumentów, zawnioskowania opinii biegłego żeby udowodnić swoje racje, to przegrywa sprawę.  Sąd w żaden sposób stronie nie pomaga, choćby widział jej krzywdę a często i nieudolność pełnomocnika. W tym wypadku należało przynajmniej powołać świadków  na okoliczność, że wnioskodawca przeprowadzał remont w domu, którym  zajmowała się żona, a on „tylko” dostarczał pieniądze. Wnioskodawca natomiast dysponował dowodem, że wypłacił ze swojego konta 28.000 zł., ale co dalej stało się z tymi pieniędzmi nie wiadomo. Milczy również na ten temat i uczestniczka postępowania. A to dla mnie dziwne, bo jako żona na pewno interesowała się pieniędzmi ze spadku po babce. Przed Sądem natomiast przyjęła postawę jakby to jej nigdy nie zajmowało.

W tej sytuacji Sąd po prostu stwierdził, że wnioskodawca nie udowodnił swojego roszczenia.

Podobnie przedstawiała się sytuacja z kwotą 3.054,34 zł. znajdującą się na jego książeczce mieszkaniowej. Zgodnie z zaświadczeniem z dnia 23 czerwca 1998 r. wnioskodawca posiadał książeczkę mieszkaniową wystawioną w 1982 r. Stan oszczędności na ten dzień wynosił 634,43 zł., premia gwarancyjna 1.573,37 zł., a odsetki 846,54 zł. Łącznie 3.054,34 zł. Nie zachowały się żadne dokumenty dotyczące likwidacji książeczki. W chwili wyrokowania nie można było ustalić daty likwidacji książeczki i wypłaconej kwoty. Więc co miał zrobić Sąd jak wnioskodawca nie zaproponował innych dowodów? Niestety w tym zakresie wniosek oddalić. Wnioskodawca jak i w poprzednim wypadku powinien był zgłosić świadków na okoliczność kiedy wypłacił pieniądze z książeczki i na co je przeznaczył. Przynajmniej Sąd miałby się nad czym zastanawiać; czy to prawda, czy data wypłaty koresponduje z podanymi przez wnioskodawcę faktami. A tak to nic!

Widząc taką bierność ze strony wnioskodawcy w zgłaszaniu dowodów, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że może pan wnioskodawca nie był do końca rzetelny w tych rozliczeniach i chciał byłą żonę oszukać, licząc że może się uda. Nie wie, ale taka postawa mnie zastanawia.

Również wnioskodawca nie udowodnił kwoty 2.184 zł. jako swojego nakładu na majątek wspólny, gdyż jego matka stwierdziła, że opłata akcyzy za samochód była darowizną z jej strony dla obojga małżonków. A więc wszystko jasne. Jedyną kwotę jaką udało mu się udowodnić a tym samym odzyskać jako nakład z majątku odrębnego na majątek wspólny była kwota 14.916,46 zł. Kwota ta pochodziła ze spadku po babce, a przeznaczona została na spłatę pożyczki zaciągniętej na remont mieszkania.

Pani uczestniczka natomiast przy udziale swojego pełnomocnika udowodniła, iż kwota 13.312,78 zł. stanowiła darowiznę na jej rzecz dokonaną przez jej ciotkę. Przy pomocy dokumentów ze spółdzielni mieszkaniowej udowodniła, iż kwota ta została przelana na wkład mieszkaniowy. Następnie umową w formie aktu notarialnego złożone zostało oświadczenie o ustanowieniu odrębnej własności lokalu i przeniesiono na wnioskodawcę i uczestniczkę prawo tak wyodrębnionego lokalu wraz z udziałem w nieruchomości wspólnej i działce gruntu na której posadowiony był budynek, w którym znajdował się lokal. Lokal ten stanowił składnik majątku wspólnego stron. Przez biegłego rzeczoznawcę została wyszacowana wartość rynkowa prawa własności lokalu mieszkalnego na 235,500 zł.  wg stanu z chwili nabycia i wg cen na chwilę wyrokowania. Małżonkowie wspólnie spłacili kredyt zaciągnięty na budowę mieszkania, lecz niestety dla wnioskodawcy, kwota ta była dość niska, bo wynosiła ok. 2.000 zł. Biegły wyliczył, że wartość nakładu z majątku osobistego uczestniczki na majątek wspólny w postaci wkładu mieszkaniowego wynosi 199.600 zł. I o tyle więcej dostała z podziału majątku.

Odpowiadając na pytanie na co możesz liczyć ze strony Sądu w sprawie o podział majątku, to odpowiadam, że tak naprawdę na nic. Jeśli nie masz wiedzy jak prowadzić sprawę, to nie łudź się, że sam zrobisz to dobrze. Zrobisz – jeśli tyle Cię zadowala – to o.k., przecież to są Twoje pieniądze.

A teraz kilka zasad dotyczących podziału majątku wspólnego

*w postępowaniu o podział majątku wspólnego sąd ustala skład i wartość majątku podlegającego podziałowi. Sąd nie jest jednak zobowiązany do prowadzenia dochodzeń w celu ustalenia składników majątku wspólnego.

*skład majątku wspólnego ustala się wg stanu na dzień ustania wspólności , przy czym podziałowi podlegają tylko te składniki, które istnieją w czasie orzekania o podziale.

*podziałowi podlegają tylko aktywa majątkowe.

*wartość składników podlegających podziałowi ustala się wg stanu na dzień ustania wspólności i wg cen obowiązujących w chwili zamknięcia rozprawy.

* w postępowaniu o podział majątku podlegają również rozliczeniu nakłady z majątku wspólnego małżonków na majątek osobisty jednego z nich.

*każdy uczestnik postępowania może domagać się zwrotu nakładów i wydatków poniesionych z majątku osobistego małżonka na majątek wspólny ( a więc odwrotnie niż powyżej)

ZachowekJak na pewno wiesz zachowek, to jest pewna część spadku, którą ustawodawca postanowił pozostawić najbliższej rodzinie, oczywiście pod warunkiem, że się o niego upomni.

W życiu czasami tak bywa, że spadkodawca powodowany podszeptami osób wykorzystujących jego bezradność zapisuje im cały swój majątek z pominięciem najbliższych. Ale równie często jest to wyraz wdzięczności wobec jednego dziecka z pominięciem drugiego. Wówczas instytucja zachowku próbuje wprowadzić równowagę pomiędzy tym kto dostał wszystko a tym kto nie dostał nic.

Ale jeśli to Ty jesteś spadkobiercą testamentowym, to masz interes w tym by jak najmniej zapłacić pominiętym spadkobiercom.

Jak to zrobić?  Opowiem Ci na przykładzie.

Pan Andrzej i pani Marta byli rodzeństwem. Kiedy zmarł ich ojciec okazało się , że cały swój majątek przekazał testamentem na rzecz córki. Dla niej nie było to zaskoczeniem, bo taka była umowa z ojcem, pan Andrzej jednak poczuł się skrzywdzony. Wprawdzie majątek spadkowy nie był duży, bo tak naprawdę było nim tylko spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu o wartości 119.800 zł., tym niemniej zabolało. Postanowił więc zawalczyć. Wniósł sprawę do sądu o zapłatę 40.000 zł.

W tym miejscu drobna uwaga.

Pamiętaj, aby zawsze realnie wyceniać swoje roszczenie, bo na początku skutkuje to wyższą opłatą, która wynosi 5% od wartości przedmiotu sprawy – czyli w tym wypadku opłata wyniosła 2.000 zł., a na końcu w zależności od tego w jakim procencie wygrałaś, a w jakim przegrałaś ponosisz inne koszty, które powstały w sprawie a także część kosztów zastępstwa procesowego swojego przeciwnika, a to jest przykrość wielka!

Co ustalił Sąd?

Otóż, pani Marta pomagała ojcu finansowo; jak trzeba było udzielała mu pożyczek, opłacała za niego świadczenia związane z utrzymaniem mieszkania, dokonała wymiany okien oraz jeszcze za życia pokryła koszty płyty nagrobkowej.  Okazało się , że z pierwszej udzielonej ojcu pożyczki nie oddał jej 3.000 zł., a drugiej w wysokości 19.582,50 zł. nie zwrócił  w ogóle. I właśnie to stało się powodem, że postanowił cały swój majątek przekazać córce.

Ustalając wartość spadku Sąd Rejonowy miał na uwadze wartość spadku wg jego stanu z daty otwarcia spadku i cen z daty ustalania prawa do zachowku. Do wyliczenia zachowku Sąd Rejonowy uwzględnił stan „czysty” spadku czyli aktywa pomniejszone o pasywa.  Za dług spadkowy uznał kwotę 22.582,50 zł.( 3.000+19.582,50). Ponadto Sąd uwzględnił poniesione przez pozwaną koszty pogrzebu. Po odjęciu od wartości spadku czyli 119.800 zł. wartości długów spadkowych czyli 22.582,50 zł. pozostała kwota 83.248,07 zł., która nazywa się wartością substratu zachowku i od tej kwoty liczony jest zachowek. W przedmiotowej sprawie wyniósł on 20.812,01 zł. czyli praktycznie o połowę mniej niż zakładał pan Andrzej. Odsetki policzył Sąd od dnia wezwania pani Marty do zapłaty przez jej brata.

Wg pani Marty Sąd zasądził za dużo, bo przede wszystkim nie zaliczył do długów spadkowych wydatku pozwanej na wymianę okien w spadkowym mieszkaniu a poza tym wg niej odsetki powinien policzyć od dnia wyrokowania a nie od dnia wezwania do zapłaty.

Co na to Sąd Okręgowy ?

Stwierdził, że apelacja pozwanej nie zasługuje na uwzględnienie.

Sąd Okręgowy nie miał wątpliwości, że ustalona wartość spadku, czyli wchodzącego do spadku prawa do mieszkania spółdzielczego, powinna była zostać pomniejszona o długi spadkowe. Ponieważ tak jak prawa tak i obowiązki majątkowe zmarłego przechodzą na spadkobierców wg stanu z chwili śmierci spadkodawcy – czyli z chwili otwarcia spadku. Sąd nie zaliczył do długu spadkowego kwoty 3.780 zł. wydatkowanych przez pozwaną na wymianę okien w spadkowym mieszkaniu, ponieważ stwierdził, że pozwana tego roszczenia nie zgłosiła.

I tu SZOK ! Jak to nie zgłosiła! Przecież od początku mówiła, że wymieniła okna w spadkowym mieszkaniu.

To prawda, ale nie zgłosiła tego jako konkretnego roszczenia.

Aby Sąd zajął się sprawą wartości okien czyli nakładu pani Marty na majątek spadkowy, tak by mógł potraktować ten nakład jako dług spadkowy i odliczyć go od wartości mieszkania – co jak już wiesz wpływa na wysokość kwoty od której Sąd oblicza zachowek, strona powinna zgłosić takie roszczenie.  Czyli powiedzieć lub napisać : „proszę Sądu ,wnoszę o zaliczenie do długów spadkowych nakładu poczynionego z mojego majątku osobistego na majątek spadkowy w kwocie 3.780 zł. stanowiącej wartość wymienionych w spadkowym mieszkaniu okien. Jeśli druga strona będzie kwestionowała tą wartość, wnoszę o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego celem określenia wartości wymienionych okien.” I tyle albo aż tyle.

Pani Marta najwyraźniej nie wiedziała, że Sąd nie zastępuje strony, nie zgłasza  za nią roszczeń, nie wnioskuje o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego. Musisz pamiętać , że w Sądzie nie wystarczy , że coś powiedziałaś, TY musisz to podać jako roszczenie, zarzut, dowód, bo niestety od dawna już Sąd nie działa z urzędu.

Tak więc niestety  Sąd przyjął, że pozwana nie domagała się rozliczenia tego nakładu, nie dowiodła o ile na skutek wymiany okien wzrosła wartość własnościowego prawa do lokalu.  Muszę powiedzieć, że nawet ja jako adwokat czuję, że coś nie jest w porządku, że Sąd nie może pomóc stronie, że nie może jej w trakcie sprawy pouczyć, że powinna zrobić to lub to. Taka strona może czuć się skrzywdzona i zawsze powiedzieć, że dlatego że nie stać jej było na adwokata to przegrała sprawę. Ale zawsze warto widzieć problem i z drugiej strony. Wtedy niewątpliwie ta druga strona by powiedział: to wina Sądu , że przegrałem sprawę, Sąd cały czas pomagał pozwanej, wymyślał co raz to nowe dowody, które działały przeciwko mnie.  Właśnie dlatego Sąd nie działa z urzędu, bo każdy dowód dopuszczony przez Sąd z urzędu będzie działał na korzyść jednej strony a przeciwko drugiej stronie. I zawsze skuteczny będzie zarzut, ze Sąd był stronniczy.

Sąd Okręgowy również uznał, że prawidłowe było naliczenie odsetek od daty w której upływał wskazany przez powoda w wezwaniu do zapłaty termin spełnienia świadczenia. Sąd powołał się na treść art. 455 kc z którego wynika, że świadczenie powinno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do wykonania, a po jego upływie powód miał prawo żądać odsetek z powodu opóźnienia w spełnieniu świadczenia ( art. 481 par. 1 kc).

Tak więc widzisz – pierwszą możliwością obniżenia zachowku jest zgłoszenie jako długu spadkowego  nakładu z majątku osobistego na majątek spadkowy. W przedmiotowej sprawie pani Marta nie wykorzystała tej możliwości.

A teraz pozostałe (znane mi) przypadki obniżenia zachowku:

Za szczególne i wyjątkowe sytuacje uprawniające do obniżenia zachowku, sądy uznają np. sytuację gdy składnikiem spadku jest prawo do lokalu służące zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych zobowiązanego do zapłaty zachowku. Gdy zobowiązany do zachowku nie ma innego mieszkania ,jego sytuacja materialna jest bardzo trudna oraz gdy inne składniki spadku nie wystarczają na zaspokojenie roszczenia z tytułu zachowku , Sąd może to roszczenie o zachowek obniżyć:

  • jeżeli uprawniony do zachowku w testamencie notarialnym otrzymał od spadkodawcy przedmiot zapisu windykacyjnego.
  • jeżeli uprawniony do zachowku otrzymał od spadkodawcy darowiznę.
  • fundusze przeznaczone na edukację i wychowanie, które osoba starająca się o zachowek otrzymała od spadkobiercy za jego życia.
  • pożyczka jako dług spadkowy obniżający wartość czynną spadku , tym samym ma wpływ na wysokość należnego zachowku.
  • długiem spadkowym odliczanym od masy spadkowej są koszty pogrzebu.
  • jeżeli o zachowek starają się wnuki spadkodawcy kwota zachowku może zostać pomniejszona o wielkość darowizn udzielonych ich rodzicom , którzy nie dziedziczą.
  • w wyjątkowych sytuacjach , szczególnie nagannego zachowania się spadkobiercy ustawowego ubiegającego się o zachowek wobec spadkodawcy, odnosi skutek powołania się na zasady współżycia społecznego.

Nakład z majątku osobistego na majątek spadkowy

Czasami zdarza się tak, że czynimy duże inwestycje w naszym rodzinnym domu: wyburzamy, przerabiamy dobudowujemy, słowem działamy jak u siebie. Rodzice nie protestują, bo przecież dom nabiera blasku, a co za tym idzie – jego wartość wzrasta. Najważniejsze jednak jest to, że to przecież ich dziecko poprawia swój komfort życia, ale również i ich komfort.

Nikt wówczas nie zastanawia się nad prawną stroną takich działań. Nie ma problemu, gdy te nakłady z majątku odrębnego dorosłego dziecka na majątek rodziców czyni jedynak, bo wiadomo że po śmierci rodziców i tak wszystko będzie jego, „schody”  zaczynają się, gdy jest rodzeństwo.

Trzeba zwrócić uwagę, że takich nakładów dorosłe dziecko dokonuje nie mając tytułu prawnego do danej nieruchomości, nie jest jej właścicielem, bo ani jej nie dostał, ani nie odziedziczył, ani nie kupił. Zwykle wtedy rodzeństwo mówi – przecież wiedział, że to nie jest jego, skoro zainwestował, to jego sprawa, ale ja nie mam pieniędzy na taką spłatę, aby mu zwrócić za te nakłady. No i jest to poważny problem !

Wtedy prawnicy zastanawiają się, czy takie „dziecko” było posiadaczem w dobrej wierze czy w złej wierze, czy nakłady były nakładami koniecznymi czy użytecznymi. To wszystko ma bowiem wpływ na wysokość kwoty jakiej dochodzi ten kto poczynił nakłady.

W sprawie o której chcę Ci opowiedzieć małżonkowie mieli dwoje dorosłych dzieci, które mieszkały wraz z nimi, razem ze swoimi rodzinami. Córka wraz z mężem i dziećmi mieszkała na piętrze, zaś syn z żoną i rodzicami na parterze domu. Syn, zanim jeszcze się ożenił dokonał modernizacji domu i przeprowadził remonty różnych pomieszczeń  na kwotę ponad 57.000 zł.

Początkowo wspólne zamieszkiwanie trzech rodzin nie nastręczało problemów, jednak w miarę upływu czasu zaczęły pojawiać się konflikty. Córka wraz z mężem zaczęła domagać się od rodziców prawnego przyznania części nieruchomości. Ponieważ rodzice nie chcieli się na to zgodzić doszło do totalnej awantury z użyciem przemocy – zięć sięgnął po nóż! Nic się wprawdzie nikomu nie stało, ale od tej pory zerwane zostały wszelkie kontakty. Córka wraz z rodziną wyprowadziła się z domu. Po niedługim czasie od tego zdarzeniu zmarł ojciec. Brat obwiniał za to siostrę, gdyż  ogromny stres wywołany awanturą uaktywnił u ojca problemy kardiologiczne. Po pewnym czasie córka i jej dzieci odnowiły kontakty z babcią, ale odbywały się one poza domem i były dość powierzchowne.

Pełnomocnictwo

Rodzice nie mogli pogodzić się z tym co się stało, tym bardziej, że starali się traktować dzieci w jednakowy sposób, równo im pomagając w sprawach życiowych i finansowych. Żal  był tak duży, że postanowili wszystko przekazać na rzecz syna. Ponieważ ojciec źle się czuł, udzielił notarialnego pełnomocnictwa swojej żonie do dokonania darowizny przedmiotowej nieruchomości.  Żona spełniła jego prośbę i darowała swój udział i udział męża synowi, lecz dokonała tego dopiero po śmierci męża. Na pierwszy rzut oka widać było, że w treści pełnomocnictwa dopisano inną czcionką zastrzeżenie, iż nie wygasa ono z chwilą śmierci mocodawcy.

W tak ustalonym stanie faktycznym Sąd Rejonowy powołał się na postanowienie Sądu Najwyższego, w którym Sąd ten wskazał, że pełnomocnictwo niegasnące ze śmiercią mocodawcy – umocowuje do działania w imieniu spadkobierców zmarłego mocodawcy, a treść dokonywanej czynności prawnej i jej skutki muszą być objęte zgodą spadkobierców. Pełnomocnik zmarłego nie może działać przeciw spadkobiercy. Pełnomocnikowi działającemu na podstawie upoważnienia udzielonego przez mocodawcę przed śmiercią nie wolno wykonywać czynności naruszających interesy jednego ze spadkobierców.

W konsekwencji tak wyrażonego stanowiska Sądu Najwyższego, Sąd Rejonowy uznał, że umowa darowizny dokonana przez żonę jest nieważna ale tylko w części dotyczącej udziału nieżyjącego męża. Sąd ten stwierdził, że przyczyną uznania za nieważną umowy darowizny było to, iż stroną tej umowy był nieżyjący w chwili jej zawierania mąż.

W tej sytuacji darowanie synowi jej udziału w nieruchomości pozostawało ważne. Oprócz tego matka sporządziła testament notarialny mocą którego jedynym spadkobiercą uczyniła syna, wydziedziczając córkę. Uzasadnieniem takiej decyzji było uporczywe niedopełnianie przez córkę względem niej obowiązków rodzinnych.

Podsumowując – ponieważ umowa darowizny okazała się nieważna co do udziału męża, weszło dziedziczenie ustawowe, czyli udział ojca odziedziczyła żona, syn i córka po 1/3 części. Udział ten wynosił 1/2  w majątku wspólnym. Tak więc córce przysługiwał udział 1/6  w całości spadku o który zaczęła walczyć. I tu zaczęły się schody, gdyż syn domagał się odliczenia od wartości spadku jego nakładu dokonanego zanim stał się współwłaścicielem nieruchomości spadkowej. Chodziło przecież o niemałą kwotę 57.000 zł.

Aby oszacować wartość nieruchomości na dzień śmierci spadkodawcy oraz aktualnych cen, Sąd dopuścił dowód z opinii biegłego, który określił tę wartość na 303.000 zł. Ponieważ całą nieruchomość przejął syn, córce należała się spłata z jej udziału wynoszącego 1/6 części. Tak więc od wartości całej nieruchomości 303.000 zł. sąd odjął nakłady syna w kwocie 57.000 zł. -cały udział w nieruchomości wynosił  więc 246.000 zł. Od tak ustalonej kwoty obliczył udział siostry wynoszący 1/6 części  ( 246.000 zł.:1/6= 41.000 zł.) Taką też kwotę  Sąd zasądził na rzecz siostry.

Rozstrzygnięcie to jednak jej nie usatysfakcjonowało i złożyła apelację. Jednym z wielu zarzutów pod adresem przedmiotowego rozstrzygnięcia był zarzut, że ponieważ brat czynił nakłady będąc posiadaczem w złej wierze, gdyż wiedział, że nie posiada tytułu prawnego do władania nieruchomością, to w świetle art. 226 par. 2 kc może żądać jedynie zwrotu nakładów koniecznych. (Nakłady konieczne, to takie które po prostu są niezbędne aby utrzymać substancję domu -np jeżeli złamie się deska w podłodze, to wymienia się tylko tą deskę a nie całą podłogę). Ponieważ biegły określił nakłady uczestnika jako nakłady użyteczne , wnioskodawczyni stała na stanowisku , że nie należy mu się żadna spłata, gdyż nakładów tych nie można dochodzić gdy ktoś  jest posiadaczem w złej wierze.

Rozstrzygnięcie Sądu II instancji

Sąd nie podzielił zarzutu wnioskodawczyni i znalazł inną podstawę prawną rozstrzygnięcia niż Sąd Rejonowy, by uczestnikowi zasądzić poczynione przez niego nakłady.

W pierwszym  rzędzie  Sąd Okręgowy zwrócił uwagę, że treść artykułu 689 kpc, który zezwala na połączenie  w jednym postępowaniu sprawy o dział spadku ze sprawą o zniesienie współwłasności i sprawą o podział majątku wspólnego po ustaniu wspólności ustawowej małżeńskiej. Gdy w skład spadku, tak jak w niniejszej sprawie, wchodzi udział w majątku, który był objęty wspólnością małżeńską i wcześniej nie doszło do przesądzenia ewentualnych zwrotów z tytułu nakładów, wydatków oraz innych świadczeń, połączenie w jednym postępowaniu  działu spadku z podziałem majątku wspólnego po ustaniu wspólności majątkowej małżeńskiej jest konieczne. Dopóki bowiem nie nastąpi przesądzenie wspomnianych zwrotów, nie jest możliwe zgodnie z art. 684 kpc ustalenie składu i wartości dzielonego majątku. W takim zatem wypadku, oprócz wniosku o dział spadku, niezbędne jest złożenie wniosku o podział majątku wspólnego po ustaniu wspólności ustawowej małżeńskiej.

Zwrot nakładów – podstawa prawna

Rozważając kwestię zwrotu nakładów, Sąd Okręgowy zwrócił uwagę, że nie ma uniwersalnego, abstrakcyjnego modelu roszczenia o zwrot nakładów, który byłby możliwy do zastosowania w każdej sprawie, w której zgłoszono to roszczenie. Dlatego zawsze należy ustalić na podstawie jakiego stosunku prawnego czyniący nakłady posiadał nieruchomość i dokonywał nakładów. Jeżeli z właścicielem łączyła go jakaś umowa, należy określić jej charakter oraz to, czy w uzgodnieniach stron uregulowano sposób rozliczenia nakładów. Jeśli takie uzgodnienia były, one powinny być podstawą rozliczenia nakładów. Natomiast jeżeli stosunek prawny, na gruncie którego dokonano nakładów, nie reguluje ich rozliczenia, wówczas zgodnie z art. 230 kc mają odpowiednie zastosowanie przepisy o odpowiedzialności posiadacza w dobrej wierze i w złej wierze ( art.224-226 kc), a gdy one nie znajdują zastosowania, rozliczenia nakładów następuje w oparciu o art. 405 kc o bezpodstawnym wzbogaceniu.

W przedmiotowej sprawie Sąd II instancji stanął na stanowisku, iż uczestnika postępowania z jego rodzicami łączyła umowa użyczenia odnośnie zamieszkiwania w ich domu. Umowa taka motywowana jest najczęściej bezinteresownością i chęcią przyjścia z pomocą osobom bliskim i jej celem jest przysporzenie przez użyczającego korzyści biorącemu, który bezpłatnie może korzystać z rzeczy użyczającego. W świetle powyższego należało przyjąć, że uczestnik postępowania czynił nakłady na należącą do jego rodziców  nieruchomość w ramach stosunku użyczenia. Ponieważ w przedmiotowej sprawie brak jest dowodów na to, że rodziców z synem łączyło jakiekolwiek porozumienie umowne dotyczące dokonywanych nakładów, a następnie rozliczeń, w takiej więc sytuacji należało uznać, że podstawą prawną rozliczenia tych nakładów powinny być, w związku z odesłaniem z art. 713 kc przepisy dotyczące prowadzenia cudzych spraw bez zlecenia.

I od tego momentu nie zgadzam się z Sądem Okręgowym, który w sposób zawiły i mało przekonujący skonstatował, że jest to dług spadkowy i roszczenie z tego tytułu podlegało rozliczeniu w tej sprawie.

Moje zdanie jest inne – idąc tokiem rozumowania Sądu II instancji, który odsyła do przepisów dotyczących prowadzenia cudzych spraw bez zlecenia, w art. 755 kc trafiamy na informację, że prowadzący cudze sprawy bez zlecenia, jeżeli dokonał nakładów na nie swoją rzecz, to te nakłady może zabrać z powrotem, o ile może to uczynić bez uszkodzenia rzeczy. W przedmiotowej sprawie uczestnik nie mógłby zabrać nakładów, bo były one trwale związane z nieruchomością, a więc nie miałby prawa do odliczenia wartości poczynionych przez siebie nakładów.

Sama widzisz, że to nie jest prosta sprawa, są różne punkty widzenia i różne oceny prawne tego samego działania.

Przy okazji  tej sprawy chcę Ci powiedzieć, że w orzecznictwie utrwalony jest pogląd, że dorosłe dzieci mieszkają w mieszkaniach i domach swoich rodziców  zwykle na zasadzie użyczenia. Czyli za darmo , bez określenia czasu do kiedy będą zamieszkiwać. Ale to nie znaczy, że mają z nami mieszkać do końca świata, szczególnie jeśli to zamieszkiwanie jest dla nas nadmiernie uciążliwe. Wówczas aby móc wnieść sprawę o eksmisję takiego dorosłego dziecka, należy wypowiedzieć umowę użyczenia – czyli napisać pismo w którym informuje się je o wypowiedzeniu umowy i żąda się opuszczenia mieszkania w jakimś terminie np. 1 miesiąca.

*******************

MOJA  RADA

Gdy nasze dziecko czyni nakłady na nasz dom, a są jeszcze inne dzieci czyli rodzeństwo, warto sporządzić umowę- porozumienie i określić, jak w przyszłości mają być traktowane poczynione nakłady.

Rozliczenie konkubinatu ciąg dalszy

Maryla Kuna - adwokat14 listopada 20172 komentarze

Rozliczenie konkubinatuAby można otworzyć nową kartę swojego życia, psychologowie radzą, aby najpierw zamknąć starą. Niepodomykane sprawy nie pozwalają nam pójść do przodu, ciągle tkwimy w „tamtym życiu”, które  przecież się skończyło.

Dlatego nie czekaj z tym zbyt długo, jak tylko okrzepniesz po rozstaniu, rozlicz swój konkubinat. Jeśli nie masz pieniędzy na sprawę, ubiegaj się o zwolnienie od opłaty, powalcz o adwokata z urzędu. DZIAŁAJ – pieniądze są Ci przecież bardzo potrzebne, a przy okazji uspokoisz swoje emocje.

Pani Anna też długo odkładała rozliczenie z byłym partnerem ; emocjonalnie nie miała siły na kontakt z nim, a co dopiero na wykładanie swoich racji. A pan Waldek  uznał, że przed laty na tyle jasno przedstawił swoje stanowisko co do spłaty za dom , że pani Anna dała sobie spokój. Ale nie dała, przyszedł dzień kiedy wniosła sprawę do sądu !

Batalia sądowa

Pani Anna jako powódka domagała się zasądzenia od pozwanego na jej rzecz kwoty 274.318 zł.92 gr wraz z ustawowymi odsetkami od dnia wniesienia pozwu do dnia zapłaty.

Na dochodzoną pozwem kwotę składały się następujące pozycje:

  • 215.209,33 zł. – tytułem połowy wartości nakładów poniesionych przez strony podczas trwania konkubinatu na budowę domu mieszkalnego
  • 21.043,45 zł. -tytułem połowy odsetek od rat kredytowych wraz z odsetkami spłaconego przez strony w trakcie trwania konkubinatu kredytu zaciągniętego przez obie strony na budowę domu
  • 21.096,95 zł.- z tytułu spłaty przez powódkę części kredytu uzyskanego przez pozwanego na zakup nieruchomości gruntowej w trakcie trwania konkubinatu
  • 16.569,19 zł.tytułem rat kredytowych kredytu zaciągniętego przez strony, spłaconych przez powódkę po ustaniu konkubinatu

Okolicznością niesporną było, iż strony przez 6 lat żyły w konkubinacie, że zamierzały kupić działkę na której miały pobudować wspólny dom. Ponieważ nie miały dostatecznych środków, to zarówno na zakup nieruchomości jak i budowę domu zaciągnęły dwa kredyty. Strony założyły wspólne konto bankowe, na które wpływało wynagrodzenie powódki.

Powódka w toku procesu udowadniała w jaki sposób spłacała zaciągnięte kredyty, powoływała świadków na tę okoliczność, zaś niezaprzeczalnym dowodem była historia operacji na rachunku bankowym.

Pan Waldemar natomiast przyjął inną strategię: przedstawił bowiem umowę darowizny mocą której własność nieruchomości  (czyli domu wraz z działką  przeniesiona została na jego kuzyna. Wobec tego pozwany uznał, że skoro darował nieruchomość, nie jest więc wzbogacony, zatem nie może być pozwanym w niniejszej sprawie. Ponadto zaprzeczył aby zobowiązania kredytowe były spłacane przez strony wspólnie .

I co Ty na to ?

Jedna wielka nieuczciwość. Przecież  to były kiedyś najbliższe sobie osoby , jak można być tak wyrachowanym!

Ktoś inny zacytuje klasyka: w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone !

Pani Annie nie pozostawało nic innego jak” iść na wojnę.” Była dobrze przygotowana do sprawy, zgłaszała trafne wnioski dowodowe. Zgłosiła  między innymi dowód z opinii biegłego, którego zadaniem było wycenienie prac budowlanych związanych z budową domu do chwili ustania konkubinatu i wyliczenie wartości odtworzeniowej poniesionych nakładów. Miało to służyć ustaleniu ile tak naprawdę strony wydały pieniędzy na budowę domu do chwili rozpadu konkubinatu.

Sąd ocenił wszystkie dowody: na podstawie historii operacji na rachunkach ustalił przepływ środków pieniężnych służących obsłudze kredytu, wydatki związane z budową domu ustalił na podstawie opinii biegłego oraz załączonych przez strony, a weryfikowanych przez biegłego rachunków i dowodów wpłat. Sąd również w oparciu o opinię biegłego ustalił wysokość dokonanych w czasie trwania konkubinatu wydatków na budowę domu.

Pozostało wydanie wyroku   

Sąd obniżył żądanie powódki, zasądził jej bowiem 221.104,59 zł. (powódka żądała 274.318,92 zł.) w pozostałej części powództwo oddalił.

Kosztami procesu  obciążył strony w następujący sposób: – powódkę w 20%, zaś pozwanego w 80%.

Nie będę Cię zanudzać przytaczaniem argumentów i dowodów przywołanych przez sąd  dla uzasadnienia swojego stanowiska, bo dla mnie bardziej interesującą kwestią jest  podstawa wyroku.   

Podstawa prawna wyroku – czyli przepisy prawa w oparciu o które sąd wydał konkretne orzeczenie.  Jest to o tyle ważne, że do tej pory nigdy nie spotkałam się aby konkubinat sąd rozliczał w sposób analogiczny jak majątek wspólny małżonków. Wręcz w każdym znanym mi orzeczeniu sądy zwracają uwagę, że nie można zastosować funkcjonujących na gruncie prawa małżeńskiego domniemań równości udziałów  w majątku lub też konsekwencji związanych ze wspólnością majątkową.

W przedmiotowej sprawie sąd w drodze analogii zastosował przepisy dotyczące rozliczeń między małżonkami po ustaniu małżeńskiej wspólności majątkowej.

Szczerze, nie wiem co o tym myśleć. Argumenty sądu mnie przekonały, strony zresztą też, bo nikt się od tego orzeczenia nie odwołał.

Może orzeczenie to nie do końca odpowiada prawu ale na pewno jest sprawiedliwe, a przecież o to chodzi !

Końcowo tylko wyjaśnię, że na stronach w dalszym ciągu ciąży dług z tytułu kredytu wobec banku, gdyż sąd zajmował się kwotami tylko już spłaconymi  przez nich. Tak więc strony pozostają zobowiązane do spłaty kredytu na zasadach określonych w umowie z bankiem. Zapłata kolejnej raty przez jedną ze stron może skutkować roszczeniem regresowym wobec drugiej z nich.

Odnośnie darowizny dokonanej przez pozwanego na rzecz swojego kuzyna i jego stanowiska, że w związku z tym, iż nie jest już wzbogacony nie powinien być pozwanym w sprawie, sąd miał inne zdanie. Uznał bowiem , że po ustaniu konkubinatu pozwany miał świadomość konieczności rozliczenia się z powódką z poczynionej inwestycji. Wyzbywając się uzyskanej korzyści powinien się liczyć z  obowiązkiem zwrotu.

*****

To tyle jeśli chodzi o rozliczenie konkubinatu, ale chcę Ci jeszcze powiedzieć, że jeśli kiedyś szukałabyś rzetelnej wiedzy na tematy prawnicze, to odsyłam Cię do LEX MONITORA (LexMonitor.pl). Jeśli tam zajrzysz , zorientujesz się w tematyce blogów i na pewno niejedno Cię zainteresuje.

Ja ostatnio zaglądam do bloga pani mecenas Grażyny Tomanek. Jest to blog o rozwodzie zatytułowany „Pozew o rozwód, czyli jak prawidłowo sporządzić i wnieść do sądu pozew rozwodowy„. Znalazłam tam bardzo interesujący mnie temat właściwości miejscowej polskiego sądu w sprawie o rozwód (zobacz tutaj >>).

Powołując się na Rozporządzenie Rady Europy z dnia 27 listopada 2003 r. pani mecenas wskazała w jakich przypadkach  dla osób mieszkających w różnych państwach sądem właściwy jest sąd w Polsce. To bardzo konkretna wiedza, wprawdzie podana hasłowo ale rozwiewająca wszelkie wątpliwości. Świat się zmienia, ludzie migrują i trzeba wiedzieć gdzie złożyć pozew rozwodowy gdy chcemy skutecznie zamknąć ten rozdział w naszym życiu.

Serdecznie polecam!

Nakład z majątku osobistegoJak kochasz, to chciałabyś „nieba przychylić” kochanemu, nie mówiąc o tym, że bez mrugnięcia okiem oddajesz wszystko co masz. Wiesz przecież, że to wszystko jest dla Was, żeby Wam było lepiej, a więc czego tu żałować! Oczywiście nawet przez myśl Ci nie przejdzie zastanawianie się nad konsekwencjami swojego postępowania, a co dopiero nad nazewnictwem. A więc ja Ci powiem; jeśli swoje osobiste pieniądze (najczęściej przedmałżeńskie) przeznaczysz np. na remont budynku Twojego męża, to dokonujesz nakładu ze swojego majątku osobistego na majątek osobisty swojego męża.

I ma to ogromne znaczenie gdybyś kiedyś chciała odzyskać przynajmniej część tych pieniędzy, a jeszcze większe znaczenie ma to w jaki sposób opowiesz o tym przed sądem. Bo może się okazać, że wbrew Twoim intencjom sąd zakwalifikuje ten majątek jako wspólny.

Taka właśnie „przygoda” przytrafiła się pani Teresie…

Nakład z majątku osobistego

Małżeństwo z Hubertem było jej drugim małżeństwem. Z pierwszego związku miała już dorosłego syna – studenta i niewykończony, ale nadający się do zamieszkania dom wolnostojący. Pani Teresa miała dużo ciepła i życzliwości i silną potrzebę przynależności do kogoś. Tak więc kiedy poznała Huberta dość szybko zapadła decyzja o małżeństwie.

Pani Teresa zrezygnowała z pracy zawodowej i zajęła się wraz z mężem prowadzeniem jego gospodarstwa agroturystycznego. Małżonkowie utrzymywali się z bieżących dochodów z prowadzonej działalności oraz wynajmu 2 mieszkań należących do Huberta. Na życie oczywiście to wystarczało, ale strony chciały  rozwinąć część hotelową, a na to było już trochę za mało. Pani Teresa postanowiła więc sprzedać swój dom. Aby podwyższyć jego wartość przeprowadzono prace wykończeniowe. Część materiałów potrzebnych do przeprowadzenia prac została zgromadzona jeszcze przed zawarciem małżeństwa i stanowiła własność powódki, druga część została sfinansowana przez powódkę ze środków jakie otrzymała od swojego ojca. Jak tylko skończyły się prace, pani Teresa sprzedała dom za 500.000 zł.

I co zrobiła ?

350.000 zł. wpłaciła na konto swojego męża, zaś 80.000 zł. dała mu” do ręki” na zakup samochodu, bo przy tego rodzaju  działalności był im potrzebny. Chciała aby samochód był zarejestrowany na oboje małżonków, ale Hubert postanowił inaczej i tylko jego nazwisko pojawiło się w dowodzie rejestracyjnym. Pieniądze przekazane przez Teresę zostały wydatkowane zgodnie z przeznaczeniem; rozbudowano część hotelową i wyposażono. Od tego czasu jednak coś zaczęło się psuć między małżonkami. W dwa lata później sąd orzekł rozdzielność majątkową, a za kolejne dwa lata nastąpił rozwód.

Pani Teresa nie chciała dzielić się majątkiem, chciała aby mąż zwrócił jej tylko to co zainwestowała w jego majątek- czyli 350.000 zł. na rozbudowę części hotelowej i 80.000 zł. przeznaczone na samochód. On nie chciał!!!

Pozostała więc sprawa sądowa…

Sprawa o zapłatę – nie o podział majątku

Kilkakrotnie wcześniej pisałam, że jak małżonkowie dzielą się majątkiem wspólnym, to wnoszą do sądu sprawę o podział majątku. Jeśli natomiast zdarzy się taka sytuacja jak opisałam wyżej, czyli nastąpi nakład z majątku osobistego jednego małżonka na majątek osobisty drugiego małżonka, to sąd nie może rozpoznać tego roszczenia w sprawie o podział majątku, gdyż jest to niewłaściwy tryb. Trzeba wówczas wnieść nową sprawę do sądu – o zapłatę. Tak też zrobiła pani Teresa.

Pozwany strasznie „kręcił”, robił wszystko żeby nie zapłacić, ale nie było wątpliwości, że 350.000 zł. powódki w całości przeznaczone zostało na majątek pozwanego. Uznając, iż w ten sposób, bez podstawy prawnej nastąpiło przysporzenie z majątku osobistego powódki na majątek osobisty pozwanego, sąd zasądził od pozwanego na rzecz powódki kwotę 350.000 zł. wraz z odsetkami od dnia następnego po doręczeniu odpisu pozwu pozwanemu. Czyli tu pełne zwycięstwo !

Inaczej rzecz się miała z pieniędzmi na samochód.

Pani Teresa z powodu zbyt szczerego wyznania przed sądem sama popsuła sobie sprawę. Chodzi mianowicie o to, że zamiast po prostu powiedzieć, że przekazała swojemu mężowi 80.000 zł. na samochód bo był potrzebny do prowadzenia działalności,  to wdała się w wywód, że chciała żeby ten samochód był wspólny, że chciała żeby był zarejestrowany na obydwoje małżonków i że miał stanowić ich wspólną własność!!! Skoro tak, to sąd zgodnie z jej stanowiskiem uznał, że jest to majątek wspólny. A wobec tego , że sąd w tym trybie nie może rozpoznać sprawy o podział majątku, oddalił powództwo w tej części. Jeśli pani Teresa zdecyduje się aby wnieść nową sprawę o podział majątku dorobkowego, w  której jedynym składnikiem majątkowym będzie samochód, to w najlepszym wypadku otrzyma 40.000 zł. a nie 80.000 zł.  Skoro to majątek wspólny, to należy się jej 1/2.

Sama widzisz jak trzeba uważać na słowa. Ale i tak nie było najgorzej, bo gorzej by było gdyby powiedziała , że dała swojemu mężowi pieniądze, bo on potrzebował a ona miała i mogła mu wtedy dać. Wtedy to już nie byłby nakład z majątku odrębnego na majątek współmałżonka tylko zwykła darowizna. A darowizna ( co do zasady ) nie wchodzi do majątku wspólnego i nie można jej rozliczać , jest własnością obdarowanego.

I jeszcze jedna ważna rada:

Jeśli kiedyś będąc w małżeństwie będziesz wydawała swoje przedmałżeńskie pieniądze, postaraj się aby zostały wydane na coś konkretnego, coś materialnego, bo tylko wtedy masz szansę je odzyskać. Jeśli zostaną przeznaczone „na życie”, to przepadły i nigdy ich nie odzyskasz.