Nakład z majątku osobistego na majątek spadkowy

Maryla Kuna - adwokat26 listopada 2017Komentarze (0)

Nakład z majątku osobistego na majątek spadkowy

Czasami zdarza się tak, że czynimy duże inwestycje w naszym rodzinnym domu: wyburzamy, przerabiamy dobudowujemy, słowem działamy jak u siebie. Rodzice nie protestują, bo przecież dom nabiera blasku, a co za tym idzie – jego wartość wzrasta. Najważniejsze jednak jest to, że to przecież ich dziecko poprawia swój komfort życia, ale również i ich komfort.

Nikt wówczas nie zastanawia się nad prawną stroną takich działań. Nie ma problemu, gdy te nakłady z majątku odrębnego dorosłego dziecka na majątek rodziców czyni jedynak, bo wiadomo że po śmierci rodziców i tak wszystko będzie jego, „schody”  zaczynają się, gdy jest rodzeństwo.

Trzeba zwrócić uwagę, że takich nakładów dorosłe dziecko dokonuje nie mając tytułu prawnego do danej nieruchomości, nie jest jej właścicielem, bo ani jej nie dostał, ani nie odziedziczył, ani nie kupił. Zwykle wtedy rodzeństwo mówi – przecież wiedział, że to nie jest jego, skoro zainwestował, to jego sprawa, ale ja nie mam pieniędzy na taką spłatę, aby mu zwrócić za te nakłady. No i jest to poważny problem !

Wtedy prawnicy zastanawiają się, czy takie „dziecko” było posiadaczem w dobrej wierze czy w złej wierze, czy nakłady były nakładami koniecznymi czy użytecznymi. To wszystko ma bowiem wpływ na wysokość kwoty jakiej dochodzi ten kto poczynił nakłady.

W sprawie o której chcę Ci opowiedzieć małżonkowie mieli dwoje dorosłych dzieci, które mieszkały wraz z nimi, razem ze swoimi rodzinami. Córka wraz z mężem i dziećmi mieszkała na piętrze, zaś syn z żoną i rodzicami na parterze domu. Syn, zanim jeszcze się ożenił dokonał modernizacji domu i przeprowadził remonty różnych pomieszczeń  na kwotę ponad 57.000 zł.

Początkowo wspólne zamieszkiwanie trzech rodzin nie nastręczało problemów, jednak w miarę upływu czasu zaczęły pojawiać się konflikty. Córka wraz z mężem zaczęła domagać się od rodziców prawnego przyznania części nieruchomości. Ponieważ rodzice nie chcieli się na to zgodzić doszło do totalnej awantury z użyciem przemocy – zięć sięgnął po nóż! Nic się wprawdzie nikomu nie stało, ale od tej pory zerwane zostały wszelkie kontakty. Córka wraz z rodziną wyprowadziła się z domu. Po niedługim czasie od tego zdarzeniu zmarł ojciec. Brat obwiniał za to siostrę, gdyż  ogromny stres wywołany awanturą uaktywnił u ojca problemy kardiologiczne. Po pewnym czasie córka i jej dzieci odnowiły kontakty z babcią, ale odbywały się one poza domem i były dość powierzchowne.

Pełnomocnictwo

Rodzice nie mogli pogodzić się z tym co się stało, tym bardziej, że starali się traktować dzieci w jednakowy sposób, równo im pomagając w sprawach życiowych i finansowych. Żal  był tak duży, że postanowili wszystko przekazać na rzecz syna. Ponieważ ojciec źle się czuł, udzielił notarialnego pełnomocnictwa swojej żonie do dokonania darowizny przedmiotowej nieruchomości.  Żona spełniła jego prośbę i darowała swój udział i udział męża synowi, lecz dokonała tego dopiero po śmierci męża. Na pierwszy rzut oka widać było, że w treści pełnomocnictwa dopisano inną czcionką zastrzeżenie, iż nie wygasa ono z chwilą śmierci mocodawcy.

W tak ustalonym stanie faktycznym Sąd Rejonowy powołał się na postanowienie Sądu Najwyższego, w którym Sąd ten wskazał, że pełnomocnictwo niegasnące ze śmiercią mocodawcy – umocowuje do działania w imieniu spadkobierców zmarłego mocodawcy, a treść dokonywanej czynności prawnej i jej skutki muszą być objęte zgodą spadkobierców. Pełnomocnik zmarłego nie może działać przeciw spadkobiercy. Pełnomocnikowi działającemu na podstawie upoważnienia udzielonego przez mocodawcę przed śmiercią nie wolno wykonywać czynności naruszających interesy jednego ze spadkobierców.

W konsekwencji tak wyrażonego stanowiska Sądu Najwyższego, Sąd Rejonowy uznał, że umowa darowizny dokonana przez żonę jest nieważna ale tylko w części dotyczącej udziału nieżyjącego męża. Sąd ten stwierdził, że przyczyną uznania za nieważną umowy darowizny było to, iż stroną tej umowy był nieżyjący w chwili jej zawierania mąż.

W tej sytuacji darowanie synowi jej udziału w nieruchomości pozostawało ważne. Oprócz tego matka sporządziła testament notarialny mocą którego jedynym spadkobiercą uczyniła syna, wydziedziczając córkę. Uzasadnieniem takiej decyzji było uporczywe niedopełnianie przez córkę względem niej obowiązków rodzinnych.

Podsumowując – ponieważ umowa darowizny okazała się nieważna co do udziału męża, weszło dziedziczenie ustawowe, czyli udział ojca odziedziczyła żona, syn i córka po 1/3 części. Udział ten wynosił 1/2  w majątku wspólnym. Tak więc córce przysługiwał udział 1/6  w całości spadku o który zaczęła walczyć. I tu zaczęły się schody, gdyż syn domagał się odliczenia od wartości spadku jego nakładu dokonanego zanim stał się współwłaścicielem nieruchomości spadkowej. Chodziło przecież o niemałą kwotę 57.000 zł.

Aby oszacować wartość nieruchomości na dzień śmierci spadkodawcy oraz aktualnych cen, Sąd dopuścił dowód z opinii biegłego, który określił tę wartość na 303.000 zł. Ponieważ całą nieruchomość przejął syn, córce należała się spłata z jej udziału wynoszącego 1/6 części. Tak więc od wartości całej nieruchomości 303.000 zł. sąd odjął nakłady syna w kwocie 57.000 zł. -cały udział w nieruchomości wynosił  więc 246.000 zł. Od tak ustalonej kwoty obliczył udział siostry wynoszący 1/6 części  ( 246.000 zł.:1/6= 41.000 zł.) Taką też kwotę  Sąd zasądził na rzecz siostry.

Rozstrzygnięcie to jednak jej nie usatysfakcjonowało i złożyła apelację. Jednym z wielu zarzutów pod adresem przedmiotowego rozstrzygnięcia był zarzut, że ponieważ brat czynił nakłady będąc posiadaczem w złej wierze, gdyż wiedział, że nie posiada tytułu prawnego do władania nieruchomością, to w świetle art. 226 par. 2 kc może żądać jedynie zwrotu nakładów koniecznych. (Nakłady konieczne, to takie które po prostu są niezbędne aby utrzymać substancję domu -np jeżeli złamie się deska w podłodze, to wymienia się tylko tą deskę a nie całą podłogę). Ponieważ biegły określił nakłady uczestnika jako nakłady użyteczne , wnioskodawczyni stała na stanowisku , że nie należy mu się żadna spłata, gdyż nakładów tych nie można dochodzić gdy ktoś  jest posiadaczem w złej wierze.

Rozstrzygnięcie Sądu II instancji

Sąd nie podzielił zarzutu wnioskodawczyni i znalazł inną podstawę prawną rozstrzygnięcia niż Sąd Rejonowy, by uczestnikowi zasądzić poczynione przez niego nakłady.

W pierwszym  rzędzie  Sąd Okręgowy zwrócił uwagę, że treść artykułu 689 kpc, który zezwala na połączenie  w jednym postępowaniu sprawy o dział spadku ze sprawą o zniesienie współwłasności i sprawą o podział majątku wspólnego po ustaniu wspólności ustawowej małżeńskiej. Gdy w skład spadku, tak jak w niniejszej sprawie, wchodzi udział w majątku, który był objęty wspólnością małżeńską i wcześniej nie doszło do przesądzenia ewentualnych zwrotów z tytułu nakładów, wydatków oraz innych świadczeń, połączenie w jednym postępowaniu  działu spadku z podziałem majątku wspólnego po ustaniu wspólności majątkowej małżeńskiej jest konieczne. Dopóki bowiem nie nastąpi przesądzenie wspomnianych zwrotów, nie jest możliwe zgodnie z art. 684 kpc ustalenie składu i wartości dzielonego majątku. W takim zatem wypadku, oprócz wniosku o dział spadku, niezbędne jest złożenie wniosku o podział majątku wspólnego po ustaniu wspólności ustawowej małżeńskiej.

Zwrot nakładów – podstawa prawna

Rozważając kwestię zwrotu nakładów, Sąd Okręgowy zwrócił uwagę, że nie ma uniwersalnego, abstrakcyjnego modelu roszczenia o zwrot nakładów, który byłby możliwy do zastosowania w każdej sprawie, w której zgłoszono to roszczenie. Dlatego zawsze należy ustalić na podstawie jakiego stosunku prawnego czyniący nakłady posiadał nieruchomość i dokonywał nakładów. Jeżeli z właścicielem łączyła go jakaś umowa, należy określić jej charakter oraz to, czy w uzgodnieniach stron uregulowano sposób rozliczenia nakładów. Jeśli takie uzgodnienia były, one powinny być podstawą rozliczenia nakładów. Natomiast jeżeli stosunek prawny, na gruncie którego dokonano nakładów, nie reguluje ich rozliczenia, wówczas zgodnie z art. 230 kc mają odpowiednie zastosowanie przepisy o odpowiedzialności posiadacza w dobrej wierze i w złej wierze ( art.224-226 kc), a gdy one nie znajdują zastosowania, rozliczenia nakładów następuje w oparciu o art. 405 kc o bezpodstawnym wzbogaceniu.

W przedmiotowej sprawie Sąd II instancji stanął na stanowisku, iż uczestnika postępowania z jego rodzicami łączyła umowa użyczenia odnośnie zamieszkiwania w ich domu. Umowa taka motywowana jest najczęściej bezinteresownością i chęcią przyjścia z pomocą osobom bliskim i jej celem jest przysporzenie przez użyczającego korzyści biorącemu, który bezpłatnie może korzystać z rzeczy użyczającego. W świetle powyższego należało przyjąć, że uczestnik postępowania czynił nakłady na należącą do jego rodziców  nieruchomość w ramach stosunku użyczenia. Ponieważ w przedmiotowej sprawie brak jest dowodów na to, że rodziców z synem łączyło jakiekolwiek porozumienie umowne dotyczące dokonywanych nakładów, a następnie rozliczeń, w takiej więc sytuacji należało uznać, że podstawą prawną rozliczenia tych nakładów powinny być, w związku z odesłaniem z art. 713 kc przepisy dotyczące prowadzenia cudzych spraw bez zlecenia.

I od tego momentu nie zgadzam się z Sądem Okręgowym, który w sposób zawiły i mało przekonujący skonstatował, że jest to dług spadkowy i roszczenie z tego tytułu podlegało rozliczeniu w tej sprawie.

Moje zdanie jest inne – idąc tokiem rozumowania Sądu II instancji, który odsyła do przepisów dotyczących prowadzenia cudzych spraw bez zlecenia, w art. 755 kc trafiamy na informację, że prowadzący cudze sprawy bez zlecenia, jeżeli dokonał nakładów na nie swoją rzecz, to te nakłady może zabrać z powrotem, o ile może to uczynić bez uszkodzenia rzeczy. W przedmiotowej sprawie uczestnik nie mógłby zabrać nakładów, bo były one trwale związane z nieruchomością, a więc nie miałby prawa do odliczenia wartości poczynionych przez siebie nakładów.

Sama widzisz, że to nie jest prosta sprawa, są różne punkty widzenia i różne oceny prawne tego samego działania.

Przy okazji  tej sprawy chcę Ci powiedzieć, że w orzecznictwie utrwalony jest pogląd, że dorosłe dzieci mieszkają w mieszkaniach i domach swoich rodziców  zwykle na zasadzie użyczenia. Czyli za darmo , bez określenia czasu do kiedy będą zamieszkiwać. Ale to nie znaczy, że mają z nami mieszkać do końca świata, szczególnie jeśli to zamieszkiwanie jest dla nas nadmiernie uciążliwe. Wówczas aby móc wnieść sprawę o eksmisję takiego dorosłego dziecka, należy wypowiedzieć umowę użyczenia – czyli napisać pismo w którym informuje się je o wypowiedzeniu umowy i żąda się opuszczenia mieszkania w jakimś terminie np. 1 miesiąca.

*******************

MOJA  RADA

Gdy nasze dziecko czyni nakłady na nasz dom, a są jeszcze inne dzieci czyli rodzeństwo, warto sporządzić umowę- porozumienie i określić, jak w przyszłości mają być traktowane poczynione nakłady.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: