Powództwo przeciwegzekucyjne czyli nie lekceważ swojej byłej

Maryla Kuna - adwokat31 stycznia 20183 komentarze

Jeśli masz w sobie choć trochę empatii, to bez problemu wczujesz się w położenie każdego z małżonków. Wybór któremu z nich będziesz kibicować należy do Ciebie. W każdym przypadku była to ” jazda bez trzymanki”, bo emocje towarzyszące każdemu z małżonków były duże.

Powództwo przeciwegzekucyjne

To było „kulturalne małżeństwo”. Kulturalne, czyli takie które rozwiodło się bez orzekania o winie i podzieliło się majątkiem u notariusza.

W chwili podziału głównym składnikiem majątku wspólnego pani Sylwii i pana Jacka był stanowiący odrębną nieruchomość lokal mieszkalny o powierzchni 76 metrów kw., z którym to lokalem był związany udział w częściach wspólnych budynku i urządzeniach służących do wspólnego użytku wszystkich właścicieli lokali oraz udział w prawie własności działki na której znajdował się budynek.

Zanim doszło do rozwodu i podziału majątku, małżonkowie zawarli umowę z sąsiadami, że będą uprawnieni do wyłącznego korzystania ze strychu położonego nad ich lokalem. Natychmiast po zawarciu umowy zaadaptowali strych na cele mieszkaniowe, bez podjęcia wymaganych przez prawo budowlane czynności związanych z przebudową. Od tego czasu strych traktowali jako swoją własność, która w sposób znaczący podwyższa wartość ich mieszkania.

Podczas sporządzania umowy o podział majątku, notariusz zakwestionował ich prawo do przebudowanego strychu, tak więc strony przyjęły wartość rynkową lokalu bez strychu. Dla celów podatkowych małżonkowie zaniżyli wartość mieszkania przyjmując, że jest warte 250.000 zł., choć w ich ocenie warte było ponad 400.000 zł.  W skład majątku wchodził także 7-letni samochód o wartości około 22.000 zł., a także meble i urządzenia gospodarstwa domowego.

Małżonkowie posiadali także zobowiązanie z tytułu umowy kredytu mieszkaniowego zawartego z Bankiem, którego zabezpieczeniem była ustanowiona na lokalu mieszkalnym hipoteka kaucyjna do kwoty 258.065,10 zł. Kredyt ten był udzielony we frankach szwajcarskich i na dzień podziału majątku pozostała do spłaty równowartość  200.000 zł. Małżonkowie oświadczyli, że ich udziały w majątku wspólnym są równe i nie są obciążone żadnymi innymi ograniczonymi prawami rzeczowymi, zobowiązaniami ani roszczeniami osobistymi osób trzecich.

W paragrafie 3 umowy o podział majątku wspólnego oświadczyli, że dokonują podziału majątku wspólnego w ten sposób, że:

  1. stanowiący odrębną nieruchomość lokal mieszkalny wraz z udziałem w nieruchomości wspólnej, stanowić będzie wyłączną własność pani Sylwii
  2. samochód osobowy , stanowić będzie wyłączną własność pana Jacka

Pani Sylwia i pan Jacek oświadczyli, że powyższy podział majątku następuje za spłatą na rzecz pan Jacka kwoty 100.000 zł.

Ponadto pani Sylwia oświadczyła, że:

  1. zobowiązuje się dokonać spłaty kwoty 100.000 zł. na rzecz pana Jacka w terminie 6 miesięcy licząc od dnia zawarcia umowy czyli od 16 listopada.
  2. zobowiązuje się do spłacenia kredytu, wynoszącego na dzień sporządzenia aktu notarialnego wraz z oprocentowaniem 200.000 zł., zabezpieczonego hipoteką kaucyjną i co do tych zobowiązań poddała się egzekucji z art. 777 par. 1 pkt 4 k.p.c.

Pani Sylwia i pan Jacek oświadczyli także, że podział jest ostateczny i nie będą z tego tytułu wysuwać wobec siebie żadnych roszczeń i pretensji.

Odrębnie ustalili, że meble i urządzenia gospodarstwa domowego stanowiące wyposażenie lokalu mieszkalnego stanowią wyłączną własność  pani Sylwii, co było formą rozliczenia za samochód, który otrzymał w wyniku podziału majątku wspólnego pan Jacek.

Wszyscy odetchnęli z ulgą, że poszło tak sprawnie i szybko. Pani Sylwia liczyła, że jak się postara, to sprzeda mieszkanie przynajmniej za 600.000 zł. – w końcu to mieszkanie dwupoziomowe w dużym mieście. Spłaci byłego męża i bank i zostanie jej jeszcze 300.000 zł., to na pewno za tą kwotę znajdzie jakieś fajne mieszkanie.

Pan Jacek ucieszył się, że ma to już „z głowy”. Wprawdzie kokosów nie zarobił, ale na początek drogi życiowej  z nową Wybranką Serca, to też dobrze.

Ustalenia pani Sylwii

Pani Sylwia zbyt długo nie odpoczywała, zaraz po Nowym Roku podjęła kroki celem ustalenia wartości nabytego w drodze umowy z byłym mężem lokalu. W tym celu zwróciła się do biura handlu nieruchomościami, gdzie dowiedziała się, że jej mieszkanie warte jest około 342.000 zł!

To był SZOK!, „wściekła „się okropnie, poczuła się oszukana, „wystawiona do wiatru”. Nie wiedziała co ma zrobić, cały jej plan życiowy runął w jednej chwili. Nie wiedziała na kogo ma być wściekła; czy na siebie, że wcześniej nie ustaliła tej wartości czy na byłego męża, że ją wprowadził w błąd. W chwilach szczerości z samą sobą przypominała sobie rozmowy z byłym mężem o wartości ich mieszkania.  Wtedy bardziej wypowiadali „pobożne życzenia” odnośnie wartości mieszania niż prezentowali wobec siebie określoną wiedzę na temat cen lokali w tej okolicy. Ale ktoś przecież musiał być winny. Wypadło na byłego męża. Zastanawiała się „co z tym fantem zrobić”.

Poszła więc po poradę do adwokata i natychmiast wcieliła ją w życie.

Mianowicie, złożyła w formie pisemnej oświadczenie, które przesłała byłemu mężowi, że uchyla się od skutków prawnych wynikających z jej oświadczenia z dnia 16 listopada, złożonego w formie aktu notarialnego, w zakresie w jakim zobowiązała się do zapłaty  kwoty 100.000 zł. jako spłatę dla pana Jacka  z tytułu spłaty udziału w majątku wspólnym oraz spłacania kredytu wynoszącego na dzień 16 listopada 200.000 zł. oraz oświadczenia, że podział dokonany tym aktem notarialnym jest ostateczny i nie będzie z tego tytułu wysuwać wobec pana Jacka żadnych roszczeń i pretensji. Oświadczyła ponadto, że oświadczenie z dnia 16 listopada zostało złożone przez nią pod wpływem błędu wskutek podstępnego wywołania u niej przez pana Jacka mylnego wyobrażenia o istniejącym stanie rzeczy, czym skłonił ją do złożenia takiego oświadczenia.

Czyli po prostu wycofała się z wszystkich ustaleń!

Kiedy pan Jacek odebrał z poczty przesyłkę poleconą i w końcu zrozumiał o co chodzi, „szlag go trafił.”  Natychmiast złożył w sądzie rejonowym wniosek o nadanie klauzuli wykonalności paragrafowi 3 punktowi a) aktu notarialnego sporządzonego dnia 16 listopada, co do obowiązku zapłaty kwoty 100.000 zł.na jego rzecz. W niedługi czas potem otrzymał postanowienie nadające klauzulę wykonalności. W oparciu o ten tytuł wykonawczy złożył do komornika sądowego wniosek o wszczęcie postępowania egzekucyjnego.

W toku postępowania egzekucyjnego prowadzonego przez komornika sądowego, została sporządzona wycena lokalu mieszkalnego należącego do pani Sylwii wraz z udziałem w nieruchomości wspólnej. Biegła określiła wartość rynkową tego lokalu na kwotę 315.181 zł. O niekorzystnej wycenie nieruchomości w postępowaniu egzekucyjnym pisałam w poście pt. Podział majątku poprzez sprzedaż w drodze licytacji.

Pani Sylwia nie mogła dopuścić do licytacji, bo straciłaby zbyt dużo. Rozumiał to również pan Jacek, a ponadto wiedział, że jak druga licytacja nie dojdzie do skutku, to „zaczną się dla niego schody”. Wolał się więc dogadać.

24 września pani Sylwia i pan Jacek zawarli w formie aktu notarialnego umowę o zmianie umowy o podział majątku wspólnego, w ramach której oświadczyli, że dokonują zmiany paragrafu 3 umowy o podział majątku wspólnego z dnia 16 listopada. Praktycznie zmiana polegała na rozłożeniu na trzy raty kwoty 100.000 zł. którą pani Sylwia w dalszym ciągu zobowiązała się spłacić byłemu mężowi w ciągu kolejnych trzech lat do końca każdego roku, oczywiście wraz z odsetkami w razie zwłoki w płatności którejkolwiek z rat.

Pani Sylwia i pan Jacek ponadto oświadczyli, że pozostałe postanowienia umowy z dnia 16 listopada pozostają bez zmian. W związku z takim obrotem sprawy pan Jacek złożył wniosek o umorzenie postępowania egzekucyjnego prowadzonego przez komornika przeciwko pani Sylwii.

Pod koniec grudnia pani Sylwia przekazała panu Jackowi pierwszą ratę w wysokości 33.300zł.

Ponieważ dalszych rat pan Jacek się nie doczekał, ponownie złożył wniosek do sądu o nadanie klauzuli wykonalności kolejnemu aktowi notarialnemu z dnia 24 września, obejmującemu obowiązek zapłaty kolejnej raty w wysokości 33.300 zł. Taką klauzulę uzyskał i znowu rozpoczęło się postępowanie egzekucyjne.

W kolejnym kroku pani Sylwia „pojechała po bandzie”.

Pouczona przez adwokata wniosła pozew przeciwko panu Jackowi domagając się pozbawienia wykonalności tytułu wykonawczego w postaci aktu notarialnego z dnia 16 listopada i 24 września zaopatrzonych w klauzulę wykonalności przez sąd rejonowy. Patrząc na to z boku trudno nie zauważyć , że postąpiła nie fair. Ale to tylko moja ocena.

Pani Sylwia jako powódka, żądanie pozbawienia wykonalności tytułu wykonawczego w postaci aktu notarialnego z dnia 16 listopada, zaopatrzonego w klauzulę wykonalności opierała przede wszystkim na zarzucie , iż nie istnieje obowiązek stwierdzony powyższym tytułem egzekucyjnym, albowiem skutecznie uchyliła się od zawartego w umowie z dnia 16 listopada oświadczenia woli, co doprowadziło do nieważności powyższej czynności prawnej.

Na tym samym zarzucie oparte jest żądanie pozbawienia wykonalności drugiego z tytułów wykonawczych, tj. aktu notarialnego z dnia 24 września, również zaopatrzonego w klauzulę wykonalności. Powódka wskazywała bowiem, że jej oświadczenie woli zawarte w powyższym akcie notarialnym nie mogło doprowadzić do powstania zobowiązania, ponieważ nie jest możliwa zmiana umowy, która przestała istnieć.  Dodatkowo pani Sylwia w zakresie tytułu wykonawczego w postaci aktu notarialnego z dnia 16 listopada podniosła zarzut, że zaistniały okoliczności powodujące , że zobowiązanie nie może być egzekwowane, gdyż na skutek zmiany umowy z dnia 16 listopada doszło do rozłożenia należności na raty, a ponadto zobowiązanie częściowo wygasło w następstwie spełnienia przez nią świadczenia w wysokości 33.300 zł., a więc istnieją podstawy pozbawienia wykonalności tytułu wykonawczego na podstawie art. 840 par. 1 pkt 2 k.p.c.

Na pierwszy rzut oka brzmi przekonująco.

Ale może najpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie – co to jest tytuł wykonawczy, gdyż on stanowi podstawę egzekucji.

Otóż, tytuł wykonawczy to jest między innymi wyrok, ugoda, akt notarialny, w którym dłużnik poddał się egzekucji , zaopatrzony w klauzulę wykonalności. Czyli: wyrok+ klauzula wykonalności=tytuł wykonawczy

akt notarialny+ klauzula wykonalności=tytuł wykonawczy, i inne.

Klauzula wykonalności, to urzędowy akt sądu stwierdzający, że dany dokument jest tytułem wykonawczym wskutek czego wszelkie urzędy lub osoby których może dotyczyć, obowiązane są podporządkować mu się i udzielić pomocy przy jego realizacji. A tak po prostu, to duża pieczątka na ostatniej stronie wyroku czy aktu notarialnego upoważniająca do wszczęcia egzekucji.

A więc żądając pozbawienia tytułu wykonawczego wykonalności, zmierzamy do tego aby nie można było wyegzekwować w postępowaniu egzekucyjnym określonego świadczenia.

Artykuł 840 par. 1 pkt.1 k.p.c. stanowi, że:

Dłużnik może w drodze powództwa żądać pozbawienia tytułu wykonawczego wykonalności w całości lub w części albo ograniczenia, jeżeli:

przeczy zdarzeniom, na których oparto wydanie klauzuli wykonalności, a w szczególności gdy kwestionuje istnienie obowiązku stwierdzonego tytułem egzekucyjnym niebędącym orzeczeniem sądu albo gdy kwestionuje przejście obowiązku mimo istnienia formalnego dokumentu stwierdzającego to przejście;

Zasadniczy spór dotyczył ówczesnego stanu świadomości stron co do wartości lokalu mieszkalnego podlegającego podziałowi. Sąd Okręgowy wziął pod uwagę, że wg powódki zawierając umowę podziału majątku była ona przekonana, że ta nieruchomość jest warta około 600.000 zł., gdyż taką kwotę podał jej pozwany, czemu jednak sam pozwany zaprzeczył.

Sąd nie dał wiary twierdzeniom powódki, że pozostawała ona pod wpływem błędnych informacji podanych przez pozwanego. Z punktu widzenia zasad logiki i doświadczenia życiowego nie można dać wiary twierdzeniom powódki, że nie analizowała propozycji pozwanego co do podziału majątku wspólnego i bezkrytycznie mu ufała w sprawach majątkowych. Brak jest podstaw do uznania, że pozwany wiedział, że rzeczywista wartość lokalu mieszkalnego jest znacznie niższa niż przyjęta przez strony i świadomie w tym zakresie doprowadził do powstania u powódki błędnego przekonania. W konsekwencji nie można przypisać mu podstępnego działania w rozumieniu art. 86 k.c..

W ocenie Sądu Okręgowego umowa z dnia24 września stanowiła odrębną czynność prawną w stosunku do umowy z dnia 16 listopada.  Sąd wprawdzie  przyznał, że nie jest dopuszczalna zmiana umowy, która jet dotknięta nieważnością, gdyż taka nieważna czynność prawna nie wywołuje skutków prawnych, jednak możliwe jest ponowne dokonanie tej samej czynności prawnej.

W przedmiotowej sprawie z treści umowy z dnia 24 września wynika, że strony zawierając powyższą umowę dokonały zmiany paragrafu 3 umowy o podział majątku wspólnego z dnia 16 listopada  nadając mu nowe brzmienie, a jednocześnie postanowiły, że pozostałe postanowienia umowy z dnia 16 listopada pozostają bez zmian. To, zdaniem Sądu oznaczało, że powódka mając świadomość, że uprzednio złożyła oświadczenie o uchyleniu się od skutków prawnych umowy z dnia 16 listopada – sama uznała, że wiąże ją powyższa umowa o podziale majątku wspólnego ze zmianami wynikającymi z umowy z dnia 24 września. Podkreślenia jednocześnie wymaga, że powódka nigdy nie uchyliła się od skutków swego oświadczenia zawartego w umowie z dnia 24 września. Było zresztą znamienne, że powódka przystąpiła do wykonywania postanowień tej umowy.

Przytaczając te wszystkie argumenty Sąd Okręgowy oddalił powództwo pani Sylwii i zasądził od powódki na rzecz pozwanego kwotę 3.617 zł. tytułem kosztów procesu.

Pan Jacek odetchnął z ulgą.

Ale na krótko, bo pani Sylwia za pośrednictwem swojego pełnomocnika złożyła apelację. Obiektywnie muszę powiedzieć, że nie pozbawioną racji .

Sąd Apelacyjny jednak praktycznie nie podzielił podniesionych tam zarzutów. Po przeprowadzonej rozprawie stanął na stanowisku, że tytuł wykonawczy w postaci aktu notarialnego z dnia 16 listopada zaopatrzony w klauzulę wykonalności nadaną postanowieniem Sądu Rejonowego, należy pozbawić wykonalności, skutkiem czego egzekucja na podstawie tego aktu notarialnego nie może być prowadzona.

Pozostałe zarzuty pozwanej Sąd uznał za chybione. W ocenie Sądu Apelacyjnego Sąd Okręgowy wyczerpująco opisał przyczyny, dla których nie można uznać, iż powódka uchyliła się od skutków oświadczenia woli złożonego w oświadczeniu z dnia 16 listopada. Zdaniem Sądu Apelacyjnego czynność ta była ważna i skuteczna, albowiem powódka nie zdołała dowieść, że składając przedmiotowe oświadczenie działała pod wpływem błędu. W związku z ustaleniem, że umowa z dnia 16 listopada była ważna i skuteczna, ważna i skuteczna była również umowa z dnia 24 września. Powódka nie złożyła oświadczenia o uchyleniu się od jej skutków, nie było więc podstaw do uznania zasadności kwestionowania przez powódkę obowiązku z niej wynikającego.

Skutkiem takiego stanowiska było oddalenie apelacji w pozostałym zakresie.

Co ja o tym sądzę?

Myślę, że pani Sylwia dzieląc się z byłym mężem majątkiem tak bardzo była pewna swojego wyobrażenia na temat wartości mieszkania, że nie sprawdziła tego u źródła. Odkrycie przez nią prawdy było bardzo bolesne, bo tak naprawdę po spłaceniu banku i męża pozostawała z niczym. Czy miała jednak prawo „ratować się” kosztem byłego męża ?

Pozostawiam to Twojej ocenie.

{ 3 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Jan Luty 1, 2018 o 09:58

Pani Mecenas jak uzasadnił to Sąd:
„Sąd Apelacyjny jednak praktycznie nie podzielił podniesionych tam zarzutów. Po przeprowadzonej rozprawie stanął na stanowisku, że tytuł wykonawczy w postaci aktu notarialnego z dnia 16 listopada zaopatrzony w klauzulę wykonalności nadaną postanowieniem Sądu Rejonowego, należy pozbawić wykonalności, skutkiem czego egzekucja na podstawie tego aktu notarialnego nie może być prowadzona.”

Odpowiedz

Maryla Kuna - adwokat Luty 1, 2018 o 11:41

Witam Pana
Przede wszystkim Sąd Apelacyjny uznał ustalenia Sądu Okręgowego za własne, tak więc przyjął, że Pani nie pozostawała w błędzie co do wartości mieszkania. A co chyba najważniejsze, to Sąd Apelacyjny stwierdził, że nie mogą w obrocie funkcjonować dwa praktycznie takie same tytuły wykonawcze , bo mogłoby się okazać, że pozwany mógłby egzekwować należności z każdego z nich. Tak więc jeden tytuł należało wyeliminować.

Jeśli ta argumentacja przytoczona przez mnie z pamięci Pana nie satysfakcjonuje, to w późniejszym terminie mogę sięgnąć do uzasadnienia i wtedy może przytoczę jeszcze inne argumenty.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Jan Luty 1, 2018 o 16:09

W zupełności wystarczy. Dziękuję.
Z przyjemnością czytam Pani wpisy.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: