Ustalenie nierównych udziałów w majątku wspólnym czyli o” kochaniu za bardzo”

Maryla Kuna - adwokat19 marca 2018Komentarze (0)

W poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o wpływ separacji faktycznej na podział majątku byłych małżonków, trafiłam na orzeczenie Sądu o którym nie mogę przestać myśleć. Z pewną skruchą muszę przyznać, że nie sfera rozważań prawnych Sądu tak mnie wciągnęła a po prostu stan faktyczny sprawy. To jest historia o kochaniu „za bardzo” i skutkach takiego uczucia dla obu stron. Zaraz Ci o tym opowiem.

Najpierw jednak o wpływie separacji faktycznej  na późniejszy podział majątku.

Nie mam dobrych wiadomości dla tych, którzy uważają , że skoro kilka lat żyją w rozłączeniu, to wszystko co kupią w takim okresie za własne, zarobione pieniądze – jest ich. Niestety nadal jest wspólne. Podobnie jak i zgromadzone środki finansowe. Jedynym ratunkiem, aby podczas podziału majątku Sąd nie podzielił tych składników po równo dla obojga małżonków  jest próba ustalenia nierównych udziałów w majątku wspólnym.

O ustaleniu nierównych udziałów w majątku wspólnym pisałam już wcześniej w poście pt. Nierówne udziały w majątku wspólnym czyli jak może zaskoczyć Cię sąd.

Celowo użyłam określenia „próba” , gdyż sam fakt separacji faktycznej i nabywania w tym czasie dóbr z zamiarem by weszły one do majątku osobistego nie jest wystarczającym powodem orzeczenia o nierównych udziałach. Ale innego wyjścia nie ma, więc trzeba próbować.

A teraz o sprawie – zacytuję Ci obszerny (trochę przez mnie zmieniony) fragment uzasadnienia Sądu, który obrazuje czym są „ważne powody” usprawiedliwiające wystąpienie z wnioskiem o ustalenie nierównych udziałów w majątku wspólnym. Zawsze miałam z tym problem. Po przeczytaniu tego uzasadnienia już nie mam. Na potrzeby niniejszego wpisu zmieniam również imiona stron postępowania.

Małżonkowie – pan Edward i pani Anna, rozwiedli się po 29 latach pożycia.

Pan Edward pracował w policji. Od początku miał problemy z alkoholem, który spożywał na służbie. Był za to karany dyscyplinarnie. Pan Edward pracę w policji rozpoczął od komisariatu policji w miejscowości A.  Potem dostał mieszkanie w miejscowości B., do którego przeprowadził się z rodziną. Stamtąd został dyscyplinarnie przeniesiony do C., a następnie do D. , do którego dojeżdżał 50-60 km . Podjął wtedy naukę w liceum wieczorowym , którego nie ukończył.  W siedem lat po ślubie małżonkowie przeprowadzili się do kolejnej miejscowości . Namówił ich do tego brat wnioskodawczyni , który chciał by siostra mieszkała bliżej rodziny.

Pan Edward awansował na komendanta komisariatu policji i skończył kurs aspirancki. Niedługo potem miał miejsce incydent, podczas którego nieznani sprawcy próbowali odebrać panu Edwardowi samochód. Wnioskodawca (czyli pan Edward) był wtedy w mundurze i użył broni służbowej wobec napastników. Pojechał na komisariat policji zgłosić zdarzenie. Postawiono mu zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Został zatrzymany. Wszczęto przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne, które zostało umorzone.

Pan Edward przez rok przebywał na zwolnieniu lekarskim z powodu depresji. Stracił posadę komendanta i został przeniesiony do kolejnej miejscowości. Dojeżdżał codziennie do pracy do czasu aż razem z kolegą wyłudzili od pokrzywdzonego nagrodę za ujęcie sprawców włamania. Pan Edward został za to prawomocnie  skazany na karę grzywny . Przez 3 miesiące przebywał w areszcie  śledczym. Otrzymywał 50% wynagrodzenia, które wpływało na wspólny rachunek małżonków. Po zakończeniu postępowania karnego, przeszedł na wcześniejszą emeryturę. Na emeryturze dorabiał rozwożąc gaz.

Pan Edward nie był dobrym mężem; od początku oszukiwał swoją żonę  Annę. Częste nieobecności w domu tłumaczył służbą, podczas gdy faktycznie spotykał się z kolegami lub kobietami. Wielokrotnie zdradzał wnioskodawczynię . Z jednego ze związków pozamałżeńskich , urodziło mu się dziecko, na którego utrzymanie łożył przez 25 lat. Uczestniczka postępowania o córce wnioskodawcy dowiedziała się przypadkowo, kiedy znalazła korespondencję z Sądu. Chciała odejść od męża ale ostatecznie wybaczyła mu ze względu na ich wspólne dziecko oraz obietnice poprawy.

Wnioskodawca nie zmienił się jednak. Z pracy wracał pod wpływem alkoholu i nadal spotykał się z innymi kobietami. Kiedy uczestniczka postępowania była w sanatorium przyprowadził do ich wspólnego mieszkania kobietę. Ojciec uczestniczki postępowania zastał ich w niedwuznacznej sytuacji. Pani Anna nie odeszła od niego. Kochała męża; wybaczała mu wszystko. Bardzo przeżywała jego problemy w pracy, które odbijały się szerokim echem w miejscowości w której mieszkali. Pani Anna korzystała z pomocy psychologicznej. Kiedy wnioskodawca przebywał w areszcie śledczym pani Anna bardzo martwiła się o niego, gdyż pisał w listach, że chce odebrać sobie życie. Uczestniczka wynajęła mu obrońcę i wielokrotnie odwiedzała w areszcie zawożąc niezbędne rzeczy. Gdy wszystko się zakończyło, małżonkowie odnowili przysięgę małżeńską.

W krótkim czas po tym pani Anna  zauważyła brokat na twarzy męża i zapytał skąd on się tam wziął. Wnioskodawca przyznał się, że od 5 lat spotyka się z inną kobieta i ona spodziewa się z nim dziecka (!!). Od razu oznajmił, że  chce odejść i ułożyć sobie życie na nowo. Pani Anna była w szoku, starała się  zatrzymać męża, prosiła by jej nie zostawiał. W kilka dni później pan Edward wyprowadził się z mieszkania. Zabrał rzeczy osobiste i samochód. Więcej się nie pokazał. Pani Anna liczyła , że wnioskodawca do niej wróci, nie mogła pogodzić się z rozpadem małżeństwa. Była gotowa mu wszystko wybaczyć. Załamała się, korzystała z pomocy psychiatrycznej. W trzy tygodnie później pan Edward złożył pozew o ustanowienie rozdzielności majątkowej , a po kolejnych kilu miesiącach pozew o rozwód.

I co Ty na to?

Dla mnie szok!!! To co mnie najbardziej zbulwersowało, to odnowienie przysięgi małżeńskiej w sytuacji permanentnej zdrady  (i kolejnego pozamałżeńskiego  „dziecka w drodze „). Nie mogę pojąć takiej relacji. Bez wątpienia to był toksyczny i wyniszczający związek.  Zastanawiam się , co musiałoby się stać, żeby ta kobieta przestała go kochać?  A może tak kochać potrafią tylko niektórzy. I mówię to bez sarkazmu.

Już Julian Tuwim w 1933 r. napisał , a Hanka Ordonówna zaśpiewała:

Miłość ci wszystko wybaczy

Smutek zamieni ci w śmiech

Miłość tak pięknie tłumaczy

Zdradę i kłamstwo i grzech……..      

Czyż to nie małżeństwo pani Anny ?

Tak czy siak, pana Edwarda mało interesowały uczucia żony i wnosząc sprawę o podział majątku dorobkowego miał nadzieję, na „sprawiedliwy podział”. A tu niespodzianka: w odpowiedzi na wniosek, pełnomocnik reprezentujący panią Annę wniósł o ustalenie nierównych udziałów w majątku wspólnym w proporcji  30% dla wnioskodawcy, a 70% dla uczestniczki. Muszę przyznać, że pan mecenas bardzo przytomnie się zachował, bo taki wniosek w tamtym momencie nie wydawał się wcale taki oczywisty. Ale się udało i orzeczenie o ustaleniu nierównych udziałów utrzymał w mocy również Sąd Okręgowy.

Dlatego mówię, że się udało, ponieważ w orzeczeniach Sądów spotykam się ze stanowiskiem, które w skrócie można streścić w ten sposób, że Sąd przyjmuje, że późniejsze naganne zachowanie współmałżonka, nie ma wpływu na ustalenie nierównych udziałów, gdyż wtedy kiedy majątek był tworzony (zwykle w pierwszych latach małżeństwa), to obydwoje małżonkowie pracowali, a więc nie ma podstaw do ustalania nierównych udziałów. A w późniejszym czasie już nic nie kupowali wspólnie. Sądy zdają się nie zauważać tego, że małżonkowie w późniejszym czasie dlatego nie pomnażają majątku, bo jedno z nich  zarobione przez siebie pieniądze wydaje tylko na siebie. A to też jest powód ustalenia nierównych udziałów w majątku wspólnym.

W tej sprawie było inaczej.

Sąd przytoczył art. 43 par. 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (k.r.o.) z którego wynika, że udziały małżonków w majątku wspólnym są równe. Wyjątek od tej podstawowej reguły ustawodawca przewidział w art. 43 par. 2 k.r.o. Z treści tego przepisu wynika, że z ważnych powodów każdy z małżonków może żądać, ażeby ustalenie udziałów w majątku wspólnym nastąpiło z uwzględnieniem stopnia, w którym każdy z nich przyczynił się do powstania tego majątku. Przy ocenie, w jakim stopniu każdy z małżonków przyczynił się do powstania majątku wspólnego, uwzględnia się także nakład osobistej pracy przy wychowaniu dzieci i we wspólnym gospodarstwie domowym. W świetle przywołanego przepisu ustalenie nierównych udziałów w majątku wspólnym dopuszczalne jest jedynie w razie łącznego wystąpienia dwóch przesłanek, a mianowicie :

  1. istnienia ważnych powodów oraz
  2. różnego stopnia przyczynienia się każdego z małżonków do powstania majątku wspólnego.

Przesłanki te pozostają do siebie  w takim wzajemnym stosunku, że żadne „ważne powody” nie stanowią podstawy takiego orzeczenia, jeżeli stopień przyczynienia się małżonków do powstania majątku wspólnego jest równy, a jednocześnie – nawet różny stopień przyczynienia się małżonków do powstania tego majątku nie stanowi podstawy ustalenia nierównych udziałów, jeżeli nie przemawiają za tym „ważne powody”.

Jak wskazuje się w orzecznictwie ” ważne powody” dotyczą oceny zachowania małżonka i spowodowanych przez niego takich stanów rzeczy, które stanowią przyczynę niższej wartości majątku wspólnego niż ta, która wystąpiłaby, gdyby postępował właściwie. Chodzi tutaj przede wszystkim o nieprawidłowe, rażące lub uporczywe nieprzyczynianie się do zwiększenia majątku wspólnego, pomimo posiadanych możliwości zdrowotnych i zarobkowych.

Za ważne uznane mogą być tylko takie powody, których doniosłość wynika z zasad współżycia społecznego. Przy ocenie istnienia ważnych powodów należy mieć na uwadze całokształt postępowania małżonków w czasie trwania wspólności majątkowej w zakresie wykonywania ciążących na nich obowiązków względem rodziny. Wprawdzie wina w rozpadzie związku małżeńskiego nie została objęta hipotezą omawianej regulacji, niemniej w orzecznictwie wyrażono słuszny pogląd, iż wina małżonka jest elementem, który powinien być brany pod uwagę przy ocenie, czy za ustaleniem nierównych udziałów  przemawiają „ważne powody” analizowane z punktu widzenia zasad współżycia społecznego.

Natomiast pod pojęciem „przyczynienia się” małżonków do powstania majątku wspólnego, należy rozumieć nie tylko działania małżonków prowadzące bezpośrednio do powiększenia substancji majątku wspólnego, ale całokształt ich starań o założoną przez zawarcie małżeństwa rodzinę i zaspokojenie jej potrzeb. O stopniu tego przyczynienia się nie decyduje wyłącznie wysokość zarobków lub innych dochodów osiąganych przez małżonków, lecz także i to, jaki użytek czynią oni z tych dochodów, czy gospodarują nimi należycie i nie trwonią ich lekkomyślnie. Określając stopień przyczynienia należy także uwzględnić nakład pracy przy wychowaniu dzieci i we wspólnym gospodarstwie domowym.

Przekładając te teoretyczne rozważania na grunt niniejszej sprawy, Sąd stwierdził, że postawa jaką prezentował wnioskodawca w czasie trwania małżeństwa stron, była rażąco nieprawidłowa, a zarazem spowodowała pomniejszenie majątku wypracowanego przez małżonków. Sąd Okręgowy zwrócił uwagę przede wszystkim na okoliczność, że wnioskodawca przez 25 lat trwania związku małżeńskiego stron płacił alimenty na swoje dziecko ze związku pozamałżeńskiego, prowadził „podwójne życie” oszukując i zdradzając swoją żonę, pozostając w związkach nieformalnych  z innymi kobietami, a przez okres ostatnich pięciu lat pomagał finansowo swojej obecnej żonie i jej dzieciom.

Wobec tego zdaniem Sądu w tej konkretnej sprawie zaistniały „ważne powody”w rozumieniu art. 43 par. 2 k.r.o. Sąd Okręgowy uwzględnił również okoliczności związane z przebiegiem pracy zawodowej wnioskodawcy, a mianowicie zaniedbywanie obowiązków służbowych  przez co wielokrotnie był karany dyscyplinarnie i przenoszony w inne miejsca służbowe. Ponadto Sąd przypomniał zawieszenie wnioskodawcy w czynnościach służbowych w trakcie trwania postępowania karnego i otrzymywanie w związku z tym 50% uposażenia. Rodzina wnioskodawcy poniosła wydatki na koszty postępowania karnego oraz na zapłacenie za niego kary grzywny. Doprowadziło to w konsekwencji do przejścia wnioskodawcy na wcześniejszą emeryturę. Zdaniem Sądu przebieg pracy zawodowej wnioskodawcy niewątpliwie potwierdza, że nie wykorzystywał on w pełni swoich możliwości zarobkowych, pozbawił się bowiem możliwości awansu i tym samym zwiększenia swoich dochodów. W konsekwencji nie przyczyniał się do powstania majątku dorobkowego małżonków w należyty sposób, stosownie do swoich możliwości zarobkowych.

Uważam, że to bardzo sprawiedliwe i wyważone orzeczenie.

Innego zdania był wnioskodawca, który zaskarżył postanowienie Sądu , ale jak się domyślasz nieskutecznie.

I można by powiedzieć, że to tyle w tej sprawie.

Pozostaje tylko odpowiedź na pytanie: czy odpowiednią rekompensatą za tak wielką miłość i poświęcenie jest udział 70%  w majątku dorobkowym?….

*****

Ps. Majątek stron został oszacowany na 199.000 zł. (sto dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy zł.)

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Kancelaria Adwokacka Maryla Kuna Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Kancelaria Adwokacka Maryla Kuna z siedzibą w Lublinie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem maryla-kuna@wp.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: